Używamy Cookies w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników.
Dalesze korzystanie z tego serwisu oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Dowiedz się więcej o naszej polityce prywatności

Zamknij

17 - 28/06/2016

fot. Marcin Oliva Soto
Galeriafot. Marcin Oliva Soto

Denis Diderot, autor „Kubusia Fatalisty” i współautor „Encyklopedii”, rzadko jest kojarzony z pisanym w latach 1770–1778 „Paradoksem o aktorze”. Tymczasem jest to pierwsza w dziejach próba teoretycznego ujęcia techniki aktorskiej. Dlaczego paradoks? Bo według Diderota aktor ma na scenie naśladować uczucia na tyle sugestywnie, by udzieliły się widzom, a jednocześnie na tyle powierzchownie, by nie stracić nad nimi kontroli i świadomie wpływać na efekt wywoływany wśród widzów. Diderot jako pierwszy rozdzielił w ten sposób naśladownictwo i oczyszczenie (mimesis i katharsis), które definiowały za jego czasów grę aktorską. Skierował XVIII-wieczną myśl o teatrze na nowe tory, pokazał, że sztukę sceniczną należy stale redefiniować, szukać dla niej nowych języków ekspresji, wciąż poddawać refleksji mechanizm teatru.

Taką rewizję podejmuje w swojej pracy Lotte van den Berg, kuratorka maltańskiego Idiomu Paradoks widza, odwracając perspektywę pojmowania sztuki scenicznej. W jej ujęciu teatr nie zaczyna się od aktora, lecz od widza. Od tych, którzy decydują się oglądać. Artystka uważa, że zatrzymanie się, zajęcie miejsca, oglądanie wymagają odwagi podobnej do tej, którą trzeba się wykazać, żeby wyjść na scenę. Czym jest akt oglądania? Skąd bierze się ciągła potrzeba patrzenia na innych? Kto wyznacza pole bycia widzem i indywidualną odpowiedzialność ponoszoną za to, na co się patrzy? Od czego odwracamy wzrok, a na co nie możemy przestać patrzeć? Jak zmienia nas obraz, na który patrzymy? Słowo „paradoks” w tytule tegorocznego Idiomu wskazuje na wewnętrzną sprzeczność bycia „widzem” – nie tylko w najnowszej sztuce, lecz także w życiu społecznym.

We współczesnym świecie wszyscy podglądamy i jesteśmy podglądani. Temat otworzył 20 lat temu szeroko dyskutowany telewizyjny program „Big Brother”. Z perspektywy dzisiejszej roli internetu wydaje się on niewinnym epizodem z historii kultury popularnej. Za sprawą YouTube’a, Facebooka Twittera czy blogów podglądanie stało się powszechne. Możemy stale monitorować życie innych, a także samemu być obserwowanym. Nie widzimy w tym nic dziwnego. Krytykujemy zwiększającą się liczbę kamer rejestrujących nasze zachowanie w centrach handlowych, miejscach pracy czy na skrzyżowaniach, ale w sieci chętnie zamieszczamy swoje zdjęcia, odsłaniamy kulisy prywatnego życia, kreujemy własny wizerunek, stwarzamy się na nowo, takimi, jakimi chcielibyśmy się widzieć. Nie wystarczy już powiedzieć, że życie to teatr, w którym na przemian jesteśmy aktorami i widzami naszego i cudzego losu. Metafora, wedle której ludzie grają narzuconą im z góry przez reżysera rolę, nie wystarcza, a teatr, do którego się ona odwołuje, zdezaktualizował się. Współcześni twórcy na różne sposoby próbują widza aktywizować, zrywają z tradycyjnym układem scena/widownia, podziałem aktywny/pasywny.

Aktywizowanie widza stało się tak istotne, ponieważ codzienność zmusza nas dziś do świadomego zajmowania pozycji. A to niesie z sobą konsekwencje zarówno etyczne, jak i polityczne. Wiadomość o trzęsieniu ziemi w Nepalu, samobójczym zamachu w Pakistanie czy tsunami w Japonii dociera do nas natychmiast. Nowe technologie poszerzyły dostęp do informacji, a tym samym spektrum bycia świadkiem, i wpływają na poczucie współodpowiedzialności za rzeczywistość, w której żyjemy. Jak określić granice tej odpowiedzialności w zglobalizowanym świecie? Czy wobec ogromu nieszczęść jesteśmy jeszcze zdolni do empatii? Jaką pozycję zająć wobec wydarzeń na drugiej półkuli – być widzem, świadkiem czy aktorem? Przyglądać się, zdawać relację, uczestniczyć? Jak żyć własnym życiem, przejmując się problemami całego świata? Mamy budować mury czy uczestniczyć w cierpieniu innych? Los uchodźców przybywających do Europy z Syrii i Afryki pokazuje, że pozycja widza/aktora/świadka jest we współczesnym świecie zmienna i w związku z tym musi być na nowo problematyzowana. Jest to temat, który dotyczy każdego z nas.

Propozycje Diderota po 250 latach mogą być dla jednych aktualne, a dla innych całkowicie przebrzmiałe. W „Paradoksie o aktorze” widać jednak olbrzymi intelektualny wysiłek oświeceniowego myśliciela, który chciał wpłynąć na teatr swoich czasów, zmienić go, wskazać mu nowe drogi. Rolą festiwalu sztuk performatywnych jest podejmowanie podobnego wysiłku, inicjowanie dyskusji na temat praktyk artystycznych istniejących w relacji ze zjawiskami epoki, w której powstają. Chcemy, żeby podczas 26. edycji Malty widzowie, przechodnie, artyści, goście i organizatorzy stworzyli wspólną grupę odkrywającą nowe perspektywy bycia widzem. Spektakle, instalacje, wykłady, filmy, koncerty, dyskusje stworzą eklektyczny fresk, który na różne sposoby wydobędzie na jaw tytułowy paradoks widza – sproblematyzuje akt oglądania, sprowokuje do spojrzenia zaangażowanego. W programie Idiomu znalazły się projekty, w których rola przyznawana widzowi jest podobna: to on decyduje o tym, co chce widzieć, jakie sensy dopuszcza do siebie w akcie percepcji i identyfikacji. Zaprosiliśmy m.in. spektakl, w którym widownia patrzy na akcję z dystansu, w narastającym poczuciu bezradności; żywą instalację, która wprowadza do przestrzeni publicznej obrazy dwuznaczne, zmuszające przechodnia do zatrzymania się, świadomego spojrzenia i zdefiniowania tego, co w nich niejasne; przedstawienie przypominające szalone party, nad którym tracimy kontrolę; wycieczkę po opustoszałym teatrze, gdzie podział na role statysty, widza i aktora całkowicie się zamazują; spektakl-rozmowę, w której widzowie-aktorzy wspólnie zastanawiają się, jak można dyskutować inaczej.

Szczególnie ważnym miejscem w kontekście Idiomu będzie w tym roku Generator Malta – pole aktywizacji szczególnego widza, aktora i świadka, jakim jest mieszkaniec miasta. Miasto – od zawsze obecne na Malcie jako temat, poligon eksperymentu i inspiracja – jest równoległym do widza bohaterem festiwalu, w nim również dostrzegamy paradoks. Miasto wobec swojego mieszkańca ma dwoisty wymiar: bywa zarówno dobrem wspólnym, należącym do społeczeństwa i podtrzymującym więzi, jak i sferą alienującą od siebie ludzi, podporządkowaną interesom wąskich grup. Wreszcie, jest przestrzenią buntu, oporu, sceną walki o wolność. Do tych wartości odwołuje się Jan Komasa – autor multimedialnego spektaklu, który przygotował na zamówienie Malty z okazji 60. rocznicy Czerwca ʼ56.

W programie festiwalu nie chodzi nam o pouczanie widza ani wskazywanie tego, co jest słuszne, a co błędne w naszych prywatnych i zbiorowych strategiach patrzenia. Chcemy zaprezentować różne perspektywy i postawy bycia w świecie i różne możliwe podejścia do obserwacji, uczestnictwa w sztuce. Co znaczy „działać”, co znaczy „oglądać” i co znaczy „działać przez oglądanie”? Teatr, myśl socjologiczna i antropologiczna, polityka i życie codzienne są z sobą nierozerwalnie splecione. Lotte van den Berg podkreśla, że w obecnych niepewnych czasach bardziej niż kiedykolwiek potrzebujemy dialogu – umiejętnie prowadzonej rozmowy. Choć paradoks widza nie wygaśnie, namysł nad nim może pomóc zrozumieć to, co nas otacza, i zająć wobec tego świadome stanowisko.

Dorota Semenowicz, Katarzyna Tórz
dział programowy Malta Festival Poznań
kwiecień 2016