Używamy Cookies w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników.
Dalesze korzystanie z tego serwisu oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Dowiedz się więcej o naszej polityce prywatności

Zamknij

17 - 28/06/2016

Pomnik Pomordowanych Żydów Europy w Berlinie, fot. Pixabay
GaleriaPomnik Pomordowanych Żydów Europy w Berlinie, fot. Pixabay

(...) Patrząc na niezliczone pomniki i tablice, cmentarze i muzea rozsiane po całej Europie, trudno oprzeć się wrażeniu, że druga wojna światowa nadal jest żywa w świadomości zbiorowej, także w świadomości najmłodszego pokolenia jest żywa, czy też wręcz przeciwnie, że ta wojna stała się przezroczysta? Druga wojna światowa była elementem peerelowskiego krajobrazu, zarówno realnego, jak i ideologicznego; przezroczystość zatem może być też efektem przesytu. W każdym mieście i każdej niemal wiosce istniały pomniki poległych, potrzebne bowiem były miejsca, w których organizowano apele na cześć zwycięstwa nad faszyzmem itd. Izby Pamięci Narodowej istniały w szkołach, urzędach gmin i miast, sale wystaw w domach kultury i galeriach czasów PRL-u mówiły o wojennej przeszłości, polaryzując postawy wobec agresora i „sojuszników”. Tak dużo było tych miejsc, że niemal wrosły w krajobraz, nie były szczególnie zauważane; pamięć przeszłości była jednak niepełna - nie wszystkie ofiary mogły mieć swoje pomniki.

Atrakcje turystyczne służą zarówno „wytwarzaniu przestrzeni”, jak i są przez przestrzeń ukształtowaną kulturowo modyfikowane. Henri Lefebvre podkreślał ważność mechanizmów wytwarzania przestrzeni oraz relacji społecznych w nią wplecionych. Doświadczenie turystyki wojennej jest doświadczeniem wielopoziomowym i złożonym. Można się zastanawiać, czy nie jest jest wewnętrznie sprzeczne - ambiwalentne: łączy przyjemność i edukację, honor i rozrywkę, oddanie czci i dobrą zabawę. Groza wojny usensawia miejsca, przestrzenie, obiekty i gadżety w kilku wymiarach - przyjemności, edukacji, nostalgii, tradycji rodzinnych itd.

Groza wojny wraz z jej materialnymi śladami jest tworzywem, z którego poszczególnych przestrzeniach i miejscach powstają konkretne atrakcje; ich wymowa wcale nie musi być jednoznacznie potępiająca wojnę. Jak widać także z powyższego zestawienia - doświadczenie wojny czy jej grozy nie musi być patetyczne, choć takie bywa. W turystycznej codzienności, jeśli groza wojny jest lokowana wśród innych turystycznych atrakcji danego regionu czy miasta, najczęściej ma także aspekt rozrywkowy. Na przykład na ocalałej wieży kościoła św. Mikołaja w Hamburgu ulokowano taras widokowy. Atrakcją jest między innymi wjazd windą i podziwianie panoramy miasta z wysokości 75 metrów nad poziomem chodnika. Warto pamiętać, że poza hołdami składanymi na cmentarzach nie ma „czystych” doświadczeń w miejscach turystycznych z grozą wojny w roli głównej (choć i te mogą być wykorzystywane w celach politycznych).

Warto zwrócić uwagę na dyslokacje, które oznaczają tu upamiętnienie wydarzeń i walk drugiej wojny czy też straceń w miejscach z nimi niepowiązanych. Jeśli żołnierze australijscy polegli w Europie, a rodziny w Australii zapragnęły uczcić ich pamięć pomnikiem we własnym kraju - mamy przykład dyslokacji. Stojący w Sydney pomnik może głosić cześć „poległym pod Ruen” itd. Bardziej oczywista jest ta kategoria w odniesieniu do marynarzy, ofiar wojny, którym wznosi się pomniki siłą rzeczy poza miejscem bitwy, w jej okolicy lub w okolicy stacjonowania jednostki, z której wyruszyli na wojnę.
 

Cały tekst ukazał się w „Kulturze Współczesnej” 3/2010.